Odzyskuję siebie…

Odzyskuję siebie…
05-01-2015

Minęło trochę czasu. Odtajałam i przywykłam do zmian, mogę więc spokojnie, łapiąc jakiś dystans, napisać kilka słów.

Szczerze przyznaję, że TRE odmieniło moje spojrzenie na siebie, … ułomności i skłonności do zaniedbywania własnych potrzeb. Zrozumiałam, że ja to nie tylko “ja” od środka, ale że tworzę nieodłączną całość z każdą najmniejszą komórką mojego ciała i poznając jego potrzeby głębiej rozumiem siebie. To jest jak oczyszczenie po długiej i męczącej podróży donikąd.

W swoim życiu…przeżyłam wiele zła. Dom pełen nienawiści i przemocy, codzienne awantury, bicie, znęcanie psychiczne, [ … ] i hipokryzja matki uwikłanej w przemoc do dziś.

[ … ]

…moje dolegliwości cielesne łącznie z dyskopatią [ … ] uświadomiły mi, że to nie koniec, że wpływ stresu zakorzenionego długotrwałą traumą wywarł zbyt wielkie piętno nie tylko w mojej głowie i zachowaniu, że musi być coś jeszcze co nie pozwala tego wszystkiego odblokować… ja to czułam całym ciałem!  Bardzo się ucieszyłam kiedy … [koleżanka] “przywlokła” TRE do  … [naszego miasta], bo ujrzałam światełko w swoim prywatnym piekiełku. Wiedziałam, że to może być ostatni etap mojego “katharsis” i nie pomyliłam się.

Mija prawie miesiąc od naszego spotkania, a ja nie opuściłam ani dnia.  “TRĘ” się stając się coraz spokojniejsza i bardziej zrównoważona. Nie mam żadnych ataków ani bólów kręgosłupa, robię się aktywniejsza ruchowo i rozluźniona nie tylko w ciele. Mało tego! Kiedy moja siostra zobaczyła co robię zaczęła sama i dokładnie przechodzi te same etapy “wyzwalania”. Teraz obie odzyskujemy równowagę i miłość do siebie. Nota bene, nie miałam pojęcia, że można się aż tak kochać bez używek i pochlebstw ;). Czuję, że to ziarno we mnie kiełkuje i spadnie na niejedną glebę… Dziękuję za to serdecznie…